Kim jesteśmy??
Trybikami!
Gdzie?
W maszynie!
Co robimy?
To co nam każą!
Kiedy?
Codziennie!!
Chcemy tak żyć?
Przecież nie da się inaczej!!


Tak mogła by wyglądać rozmowa z większością z nas.
Codziennie robimy to samo, powtarzamy te same schematy, jesteśmy częścią jakiejś wielkiej maszyny w której jesteśmy tylko trybikiem.
Czy ta maszyna bez nas przestanie działać? Pewnie, że nie. Zużyte i nie potrzebne części zastępuje się nowymi, sprawniejszymi. Inne trybiki nawet nie zauważą różnicy i będą działać dalej. Ale my jako trybiki nie znamy innego życia, w wielu przypadkach jesteśmy od początku w jednej maszynie i nie wiemy czy nadajemy się do innej, czy będziemy tam pasować.
Czemu tak się dzieje? Przeważnie boimy się tego czego nie znamy. Przywykliśmy do stabilizacji, do bezpieczeństwa do tego co znamy. Mimo, że czasem nie jesteśmy z czegoś zadowoleni to się na to godzimy bo już wiemy jak jest.
Są oczywiście wyjątki, trybiki co zmieniają maszynę co chwilę i nie sprawia im to problemu.

Na szczęście nie samą pracą żyje człowiek i istnieje jeszcze czas wolny i przyjemności, jeśli oczywiście umiemy i chcemy z tego korzystać. Na te przyjemności jakoś trzeba zarobić no i po to właśnie jesteśmy tym trybikiem w maszynie. Idealnie było by robić coś co się lubi, coś co jest naszą pasją. Wtedy było by jak w powiedzeniu „rób to co kochasz a nie przepracujesz ani jednego dnia”. Jeśli ktoś tak ma, to super, ja tak miałem przez długi czas. Czy zmieniłem pracę, że już tak nie mam? Nie, to chyba ja się zmieniłem, po latach zmieniło się moje podejście do pracy. A może w fabryce się pozmieniało? Jest za dużo „złotoustych”, mówiących i obiecujących to co chce się usłyszeć? Potem zapominają co mówili?
Czy składali obietnice dla samej przyjemności jej niedotrzymania?
Tego nie wiem, ciężko jest mi zrozumieć niektórych ludzi, ale taki problem to nie problem,
aby zdrowie było 😉

Wstęp wyszedł jakiś długi 😉 więc do rzeczy. Nie minął jeszcze rok od mojego pierwszego dłuższego wyjazdy offroadowego a ja nie mogę już usiedzieć na krześle. Czekam na kolejny, bo chce więcej i więcej. Więcej widoków, więcej przeżyć, więcej spotkań z nowymi ludźmi no i więcej adrenaliny. Tak, to chyba adrenalina sprawia, że żyje a nie tylko oddycham. A co mi ją daje? W każdym etapie życia coś innego. 10-15 lat temu na pewno była do prędkość, szybka jazda samochodem sprawiała mi frajdę. Teraz człowiek trochę zmądrzał i wiem jakie to było głupie, ale kto nigdy nie jechał 280 km/h niech pierwszy rzuci kamień ;). W między czasie były sporty walki, kontuzje i brak czasu to przerwały. Jazda na nartach – świetnie, ale zima nie trwa cały rok. W tej chwili to offroad i wyjazdy są dla mnie dawcą adrenaliny. Przed wyjazdem ciśnienie żeby zdążyć przygotować auto, żeby nie zapomnieć niczego co potrzebne. W końcu sama podróż, co się wydarzy, co nas spotka za zakrętem. W związku z tym, że lubię jeździć samochodem już sama jazda dostarcza mi frajdy. Jazda to chyba większa frajda niż dotarcie do celu. Chociaż w przypadku wyjazdów offroadowych cel jest zazwyczaj umowny i nie jest prawdziwym celem, to właśnie jazda jest celem ;). Jazda po górach czy terenie, już sama w sobie dostarcza adrenalinę potrzebną do życia.
Ale w związku z tym, że jeden woli ogórki a drugi ogrodnika córki, każdemu co innego dostarcza adrenalinę. Znam ludzi co po partii szachów nie mogą zasnąć, bo są naładowani adrenaliną jak ja po po nocnej jeździe w terenie. Każdy jest inny i to sprawia, że świat jest piękny 😉

Podsumowanie zrobię cytując klasyka „Wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: Co lubię w życiu robić? a potem zacznij to robić!”
Jeśli się do tego zastosujemy, będziemy żyć, a nie tylko oddychać 😉

http://laura4x4.pl/wp-4iks4/podroz-to-jedyna-rzecz/


1 Komentarz

Chorwacja - nie ma dymu bez ognia - 4iks4.pl · 12 lipca 2019 o 14:16

[…] Trochę o życiu ? […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *