Powiedzieć o górach, że są ładne to jak nic nie powiedzieć.

Góry budzą mój zachwyt za każdym razem gdy tam jestem. Często zdarza mi się myśleć o górach jak jestem w domy, czy to wieczorem czy w środku dnia. Czuje wtedy, że góry mnie wzywają, że dawno tam nie byłem i muszę tam jechać. Tak było i tym razem.

Wtedy wystarczy jakiś drobny impuls, zobaczone zdjęcie, rozmowa i już w głowie rodzi się plan by jechać. Plan był krótki, wstajemy w nocy jedziemy, robimy wszystko to na co mamy ochotę i wracamy ;P.
Spakowane sanki, przyrząd do robienia kulek ze śniegu, ciepłe ciuchu, jedzenie – i tyle.
Wybór padł na Szklarską Porębę, na kamerkach widziałem że jest sporo śniegu. Uwielbiam to miejsce, chętnie tam wracam. Chociaż uważam, że jest tam marnowany bardzo fajny potencjał. Fajne położenie, świetna góra, fajne trasy. Ale po tylu latach, tras mogło by być trochę więcej, modernizację mogły by też przejść wyciągi. Krzesełka 2 osobowe wypadało by wymienić na kanapy 4 lub 6 osobowe, najlepiej z zamykaną szybą, przynajmniej w górnej części wyciągu. Podgrzewanie fotela … to już luksus ale było by miło.
Jest co prawda obok, trochę nowszy wyciąg, ale nie prowadzi na sam szczyt.
Dobra to jeszcze jedno co mi wczoraj nie odpowiadało i kończę z minusami 🙂 Na sam szczyt jedzie się dwoma wyciągami, po środku jest przesiadka. Bilet kupuje się w kasie na dole, od razu na 2 wyciągi. Jakie jest zaskoczenie na środku, gdy po podejściu do drugiego wyciągu stoi pan z kasą fiskalną i zbiera kasę za wejście na teren parku. Opłata drobna, 8 zł za dzień. Ale … powinna być informacja o tym już w kasie.
To działanie podobne do pobierania opłaty za wejście na szczyt w innym Polskim mieście którego nazwy nawet nie lubię wypowiadać. Tam po przejściu około 1/3 trasy stała budka i zbierali kasę za przejście przez teren prywatny, teraz podobno stoją dwie i zbierają dwa razy :). To miasto którego nazwy nie wymienię, to ogólnie jak dla mnie symbol zatracenia, zaślepienia pieniędzmi. Ktoś kto pierwszy raz jadąc w góry wybierze się tam, może być mocno zniechęcony, widząc jaki panuje tam klimat. Dlatego nawet nie będę reklamował nazwy. Dodam, że jedyne co dobrego może nas tam spotkać to autobus do Białki :).
Wracamy do Szklarskiej Poręby 😉 Całe szczęście że pan ma terminal :). Nie mam nic przeciwko, żeby zapłacić za wejście do parku, ale powinno być to jasno powiedziane już na samym dole. W kasie powinienem otrzymać informację, że bilet na wyciąg nie wystarczy mi żeby dostać się na samą górę – dość kontrowersyjna praktyka, niech każdy oceni to sam.

Ale jak wspominałem uwielbiam to miejsce. Nawet te drobne minusy nie zmienią mojego zdania o Szklarskiej Porębie, to absolutnie fantastyczne miejsce. Są tam trasy zjazdowe, trasy dla biegówek, trasy piesze. Są stoki łatwe oraz trudniejsze, długie trasy i małe górki, szkółki narciarskie. Swoją drogą moja pociecha swoje pierwsze narciarskie kroki stawiała właśnie w Szklarskiej Porębie na stoku Pietkiewiczówka pod okiem pani instruktor z tamtejszej szkółki. Świetne podejście do dzieci, fachowa wiedza pani instruktor, zaowocowała u mojej córki miłością do nart od najmłodszych lat. To że ja potrafię jeździć na nartach nie oznacza, że potrafię nauczyć dziecko jeździć. Czasem lepiej jest po prostu zaufać profesjonalistom.
Jeśli mamy szczęście i dopisze nam pogoda te drobne minusy zrekompensują nam piękne widoki na szczycie. Kolejnym plusem jest długość nartostrady Lolobrygida – 4400 metrów to już konkretna trasa. Na górze trasy wspaniały widok na panoramę, niżej jedziemy przez piękny urokliwy lasek.

No dobra, ale nie każdy jeździ na nartach, co z nimi? Jak wspominałem wyżej, są trasy do wędrówek pieszych. I to naprawdę całkiem spora ilość tras o różnym stopniu trudności. Nie będę skupiał się na opisywaniu tras, bo nie jestem ekspertem. Zainteresowani znajdą na ten temat dużo informacji w intrenecie bez większego problemu. Skupię się na tym, za co ja kocham góry i takie wędrówki. Wczoraj nawet w sumie nie mieliśmy w planach jakiegoś specjalnego chodzenia, wjechaliśmy na górę wyciągiem no i padł pomysł, że na dół dostaniemy się za pomocą siły własnych mięśni. Skoro stoki i tak zamknięte to wybraliśmy się na dół znaną nam Lolobrygidą. Śniegu miejscami było po kolana. Świeży, nie ubity śnieg, z łatwością się więc w nim zapadaliśmy. Śmiechu było dużo, co chwilę ktoś z nas leżał w śniegu, czy to z pomocą grawitacji czy drugiej osoby ;).

Podczas wędrówek na górskich szklakach często spotyka się innych ludzi. Jedni idą z naprzeciwka, inni nas wyprzedzają lub my wyprzedzamy innych. Pozdrawiamy się wtedy z serdecznością, słychać dzień dobry, cześć, czołem, jak się masz? Przywitaniom towarzyszy najczęściej serdeczny uśmiech, często widać również zmęczenie, ale zawsze połączone z uśmiechem :). Pytanie czy daleko jeszcze, czy dalej jest trudno, czy najgorsze mamy już za sobą. Dość często takim przypadkowym spotkaniom towarzyszy krótka rozmowa, można wtedy odpocząć po trudach wędrówki. To mi się w górach niesamowicie podoba, większość ludzi jest dla siebie serdeczna, pomocna, przyjacielska. Jak wszędzie są wyjątki – ale … to tylko odsetek, to osoby które przypadkiem znalazły się w górach ;).
Podczas górskich wędrówek odzyskuję wiarę w ludzi, widzę w nich dobro, dobrą energię. Tak nie wiele potrzeba żeby poczuć się lepiej, wystarczy uśmiech drugiego człowieka, zwykłe cześć powiedziane z uśmiechem a zmienia nasz dzień na lepszy. To wszystko jest częścią wspaniałej atmosfery panującej w górach, częścią niepisanych zasad towarzyszących nam na górskich szlakach.
Dla porównania kilka cytatów które możemy usłyszeć latem na Polskich plażach: „Grażyna gdzie jest moje piwo?”, „Janusz, Brajan się kur… zgubił”, ” Nie syp ku..a tym piachem na mój ręcznik”, „Ale ja tu pierwszy wbiłem parawan”. Kto z nas bywając na naszych pięknych plażach, nie słyszał podobnych okrzyków, jest szczęściarzem ;).
Więc jeśli mam wybierać, to wolę wybrać uśmiechnięte twarze widziane w górach. Wolę usłyszeć cześć powiedziane z uśmiechem od obcej osoby. Jestem gotowy zmęczyć się fizycznie by odpocząć psychicznie. Wieczorem po trudach dnia, zrelaksować się przy kominku w towarzystwie aromatu grzańca ;).

A skoro to pierwszy wpis w 2021 roku … to wypadało by złożyć życzenia noworoczne:
Szybkiego powrotu do normalności, powrotu do wyjazdów, normalnych zajęć, dużo uśmiechu i zdrowia. Cieszmy się z małych rzeczy, doceniajmy to co mamy, celebrujmy każdą udaną chwilę. Bieżmy z życia to na co mamy ochotę (w granicach prawa i rozsądku ;)). Nauczymy się żyć a nie tylko oddychać tego wszystkiego życzę Wam i przy okazji sobie ;).

Jak zawszę zachęcam do komentowania, pozostawienia po sobie jakiegoś śladu obecności 🙂

Kategorie: Bez kategorii

2 Komentarze

Emjot · 11 stycznia 2021 o 19:08

Szklarska Poręba … byłem tam raz ale ma w sobie coś co powoduje żeby chęcią wrócę. Stok Piętkiewiczowka, w sam raz do nauki czyli dla mnie :). Ale może byś już zszedł na ziemie i wyruszył ze mną na szlak zamiast wozić się w krzesełkach na górę 😉

    Mario · 11 stycznia 2021 o 21:54

    Tak, jestem na tak. Dorosłem już do tej decyzji 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *